Alternatywy do 8-godzinnego czasu pracy cz. 2

Najczęściej wybieraną przez pracodawców alternatywą do systemu 8-godzinnego jest praca zdalna. W niektórych branżach sprawdza się również zadaniowy czas pracy. Są również inne mniej popularne formy współpracy, które również są ciekawymi opcjami.

Siedmio- bądź sześciogodzinny dzień pracy

Pomysł wydaje się szalony, jednak istnieją firmy, które zdecydowały się na wprowadzenie takiego rozwiązania. Najodważniejsze w tego rodzaju eksperymentach są instytucje w Szwecji. W Goeteborgu, w zakładach Toyoty, już 13 lat temu wprowadzono krótszy dzień pracy. W efekcie pracownicy stali się szczęśliwsi, a zysk podobno wzrósł. Tę samą zmianę próbowano wprowadzić również w domu pomocy społecznej. Efekt był niesamowity – pracownicy brali mniej chorobowego (byli zdrowsi), a podopieczni bardziej zadowoleni z opieki. Pojawił się jednak problem – opieka za dużo kosztowała, gdyż miasto musiało zatrudnić 17 dodatkowych osób.

W przypadku niektórych branż wprowadzenie takiej zmiany będzie wiązało się ze wzrostem kosztów i nie da się tego efektu uniknąć. Istnieją jednak też takie, w których wystarczyłoby popracować nad efektywnością działań firmy i usprawnieniem procesów. Drobne zmiany mogłyby zniwelować straty związane z mniejszą liczbą przepracowanych godzin. 

Jeśli firma mająca siedzibę w Polsce zdecyduje się na wprowadzenie takiej zmiany, na pewno na tym zyska, choćby wizerunkowo. Tego rodzaju udogodnienia są niecodziennym rozwiązaniem na naszym rynku pracy, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że przedsiębiorstwo zostałoby okrzyknięte „pracodawcą z wyboru”. Jednak samo wprowadzenie tej zmiany nie umożliwi osiągnięcia długoterminowych korzyści, jeśli nie będzie się to wiązało z usprawnianiem procesów. Jedno jest pewne – z racji tego, że jest to nietypowe rozwiązanie, pracodawca, który się na nie zdecyduje, zyska korzyści wizerunkowe, które nie byłyby możliwe, gdyby ta zmiana została narzucona regulacją prawną.

Trzeba jednak pamiętać, że w Francji od lat funkcjonuje 35-godzinny system pracy, a mimo to co jakiś czas media alarmują, że w rzeczywistości ludzie spędzają w pracy coraz więcej godzin. Pracodawcy starają się na różne sposoby wydłużać dzień pracy, np. w zamian za gwarancję zatrudnienia. W konsekwencji skrócenie dnia pracy, które miało na celu stworzenie nowych miejsc w pracy, w rzeczywistości spowodowało rozwarstwienie wśród pracowników – sektor publiczny pracuje mniej niż sektor prywatny.

Skrócony tydzień pracy

W przypadku modelu skróconego tygodnia pracy jednym z rozwiązań jest 5/4/9. Zgodnie z nim pracownicy pełnoetatowi pracują osiem dni po dziewięć godzin i jeden dzień 8 godzin, co ma dać 80 godzin pracy na przestrzeni dwóch tygodni. Inne rozwiązanie – 4/10 zakłada, że pracownik pracuje jedynie cztery dni w tygodniu, jednak realizuje 10 godzin pracy dziennie. System ten może wydawać się ryzykowny, jednak istnieje sporo branż, w  których tego rodzaju łączenie dni pracy po prostu się sprawdza. Są to choćby opieka medyczna czy ochrona.

Jest to dość obciążający system pracy, szczególnie dla pracownika. Może jednak sprawdzić się choćby wśród osób realizujących obowiązki zawodowe poza miejscem zamieszkania. Coraz częściej pracownicy wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy, więc umożliwienie im spędzania dłuższego czasu z rodziną na pewno jest dla nich bardzo ważne. Wcześniejsze rozwiązania zakładały, że mniej godzin pracy dziennie powoduje wzrost efektywności. To rozwiązanie z kolei zakłada, że dłuższy okres na wypoczynek umożliwia pracownikowi regenerację. 

Firmy wykazują, że skrócony tydzień pracy zmniejsza liczbę nieobecności wśród pracowników. Co więcej, minimalizuje to opłaty za elektryczność oraz pozwala oszczędzać pracownikom czas i koszty związane z dojazdem do firmy. Jeśli chodzi o zatrudnianie nowych pracowników, to mniejsza liczba dni pracy ułatwia podejmowanie współpracy z millenialsami, a nawet baby boomers. Badania (przeprowadzone w USA) wykazują, że oczekują oni możliwości pracowania w mniej standardowych godzinach i jest to dla nich ciekawa alternatywa.

Podążaj z duchem czasu!

W pierwszej części artykułu wspomniano o tym, jak doszło do wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Dzisiaj sytuacja na rynku jest zupełnie inna niż w momencie uregulowania czasu pracy. W XXI wieku:

  • pracuje znacznie więcej kobiet niż w XX wieku,
  • nastąpił rozwój technologiczny, który znacznie przyspiesza pracę,
  • wiele zadań wykonują za ludzi maszyny,
  • istnieje łatwiejszy dostęp do informacji,
  • zmiany procesów spowodowały znaczny wzrost efektywności,
  • firmy są w stanie praktycznie wszystko zmierzyć, a co za tym idzie – doskonalić.

Mimo że wszystkie powyżej wymienione elementy spowodowały, że efektywność pracy jest znacznie wyższa niż w XIX wieku, część osób pracuje więcej niż ustalone wtedy 8 godzin dziennie. Jasno z tego wynika, że jako pracodawcy nie powinniśmy zastanawiać się, czy warto wprowadzić zmiany w systemie pracy, a raczej, jakie zmiany będą najlepsze dla naszej firmy i pracowników.

Autor SBW

Może ci się spodobać
Czy pojazdy bezzałogowe sprawią, że kierowcy zostaną bez pracy?
Szukasz studentów do pracy? Kilka słów o tym na co powinieneś zwrócić uwagę.

Zostaw komentarz

Twój komentarz*

Twoje imię*
Twoja strona www